.

Wyzwanie: 31 dni perfekcji.
Od 01.12.2012r. do 31.12.2012r. = 31 dni.

Waga 01.11.2012: 79,5 kg
Waga obecnie: 77,8 kg
Cel do 31.12.2012: 70 kg

Dzień na zielono - dzień zaliczony.
Dzień na czerwono - dzień zawalony.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31

poniedziałek, 10 grudnia 2012

01. Oby ten dzień się szybko skończył...

Bilans: ok. 120 kcal
Zupa gulaszowa (ok. 120 kcal)


Przez tydzień się nie odzywałam, bo nie miałam internetu, a ten na telefonie śmiga tak, że Google się uruchamia przez 15 min...  Dopiero dzisiaj jest znośnie i mogę napisać. Postaram się w najbliższym czasie was poodwiedzać, bo pewnie przez tydzień mam duże zaległości.

Co u mnie nowego? W zasadzie tyle, że w zeszłym tygodniu bywało raz lepiej, raz gorzej. Dlatego, że zaczęło mnie to wkurzać chcę znów "zacząć od nowa". Sobie wmawiam, że wszystko zaczynam od początku, choć na serio robię to po to, żebym miała siłę wytrzymać parę dni i znów zrzucić ze 2 kg. Ale nie traktujcie tego na serio, że mam gdzieś to, co dokonałam na początku grudnia itd.

Dzisiaj od rana chce mi się tylko płakać. Rzadko płaczę. Tylko ze złości i bezsilności, prawie nigdy ze smutku. Dzisiaj przez bezsilność.
Wspominałam wam o wycieczce do Hiszpanii? Dostałam propozycję wzięcia udziału w projekcie, gdzie można wyjechać do paru krajów np. Hiszpanii za to, że będzie się szukało informacji na określony temat w internecie. Poza tym wszystko jest za free. Jedynie trzeba opłacić jakieś kieszonkowe na pamiątki itp. Dzisiaj na 2 lekcji nauczycielka poprosiła mnie, żebym załatwiła natychmiast jeden z tych długich numerów z danych osobowych, których nie chce mi się spamiętywać. Dzwonię do mamy i proszę o ten numer, a ona daje mi ojca, który dosłownie drze mordę do słuchawki, że jakie ja niby mam pomysły, bo oni się nie zgadzają na wyjazd. Wszyscy w klasie to słyszeli.. Bałam się wrócić do domu. Przez wszystkie lekcje jak tylko o tym myślałam, zbierały mi się łzy w oczach. Jak wróciłam do domu spędziłam bite 2,5h rozmawiając z rodzicami i płacząc. Mówili, że się boją, że nie chcą mnie tam wysłać, a co lepsze robili to w taki sposób, że do teraz mam wyrzuty sumienia. Potem przez kolejną godzinę siedziałam i ryczałam ale w swoim pokoju. Nie wiem co mam robić, bo nie mam siły by dalej płakać. Teraz chcę tylko spać. Spać i mieć święty spokój. I właściwie przed chwilką napisałam do tej nauczycielki, że nie mogę jechać na wycieczkę. Czeka mnie jutro kolejna rozmowa.
Dzięki temu wszystkiemu nie potrafiłam nawet cieszyć się z odwołanego niemieckiego dzisiaj, ani z szczęśliwego numerka na jutro (nauczyciele mnie jutro nie mogą pytać, ani kazać pisać kartkówek niezapowiedzianych). Chociaż jest 1 plus. Dzisiaj zjadłam tyle, że jestem gotowa dla takiego bilansu poświęcić się na takie same męki jutro..

niedziela, 2 grudnia 2012

V. Zapierdol...

Bilans: 1115 kcal
Ziemniaki z sosem (200 kcal)
Mielone (198 kcal)
Czekolada (617 kcal)
Buraczki (100 kcal)


Właśnie z tego względu nie lubię weekendów, choć co tydzień na nie czekam z utęsknieniem..
Wczoraj bilans jak w poprzedniej notce z tym wyjątkiem, że w nocy ok. 23 pochłonęłam kolejne 400 kcal... Nie lubię bilansów 3-cyfrowych, więc te dni po prostu uznam za nieudane. Wiedziałam, że nie powinnam jeść kostki czekolady, bo na 1 się nie skończy. Wiedziałam i miałam rację. Miałam zjeść jedną, zjadłam 12...

A wmawiałam sobie, że dam radę, że tym razem nie zawalę po 2 dniach.. A tu takie gówno. Jednak w poniedziałek nie zaczynam od nowa, lecz lecę dalej. Nie mam zamiaru się poddawać, bo bilanse nie przekraczały wcale o dużo tego 1000 kcal, więc na wadze mam nadzieję, nie będzie dużej różnicy.

Jutro podobno mają być moje kochane schabowe.. Kurde! Muszę się pilnować, jeśli chcę w sylwestra zobaczyć te dwa zera po siódemce. Albo może co lepiej 6 na początku? Fajnie by było..

Psychika się na mnie mści. Jak mam wylane na brud, jestem cała uwalona, ale nie lecę do łazienki i tego nie zmywam, głowa szaleje i każe decydować, czy chcę coś zjeść, czy to zmyć. Niestety zazwyczaj podejmuję złe decyzje, bo mam wrażenie, że to co zjem nie ma dużej ilości kcal, a potem jest zaskoczenie i wyrzuty sumienia. 

Nie mogę się doczekać jutra, bo mogę prawie nic nie jeść i po prostu się czuć niesamowicie, ale nie mogę olewać wszystkiego i po prostu się relaksować i robić tego co lubię. Obiecałam sobie w sobotę spacer, ale na niego nie poszłam. Dzisiaj za to psiaka umyłam, a że to rozrabiaka, troszkę się namęczyłam. Na spacer pójdę jutro. I czeka mnie masa zadań domowych, nauka i jeszcze raz nauka.

Przepraszam, jeśli uznacie notkę za nierozgarniętą, bo sama nie ogarniam swoich myśli.

Do poniedziałku :*
Mam nadzieję, że u was jest lepiej niż u mnie :)

sobota, 1 grudnia 2012

IV. ŚNIEGG!!

Bilans: 744 kcal
Kawa z mlekiem i herbata z cytrynką (25 kcal)
Zapiekane ciasto francuskie z szynką, serem i pieczarkami (719 kcal)


Po raz pierwszy od dawna obudziłam się markotna, a tylko gdy spojrzałam w okno uśmiechnęłam się do siebie. Wspaniałe uczucie! Nie odmówię sobie dzisiaj spaceru. Zabiorę mojego pieska i lecimy :)

Ogólnie mojej mamy nie ma w domu cały dzień dzisiaj, więc to ja robię obiad i nikt nie stoi nade mną wciskając mi śniadanie. Mam zamiar po prostu zjeść tylko obiad, a poza tym uzupełniać płyny w formie herbatek i kaw. Obiadu nie odmówię sobie, bo nie dam rady ukryć się przed ojcem. Już wczoraj o mało nie dostałam opierdolu za to, że nie przyszłam na obiad wtedy, kiedy mnie wołali, bo chciałam skończyć sprzątanie klatki mojej świnki jak najszybciej, by ją do niej wsadzić i żeby mi nie narobiła na dywan. Po prostu wg moich rodziców obiad je się z całą rodziną i muszę do tego obiadu wszystko przypasowywać np. wielkość śniadania, by czasem nie zawalić, gdyby mojej mamie zachciało się schabów na obiad.

Poza tym humor mam bardzo dobry, wczoraj ok. 22 zjadłam mały kawałek torta bezowego, bo głupio mi było kłócić się z rodzicami przy ich znajomych, ale co dziwne nie mam większych wyrzutów sumienia, bo spaliłam wszystko z nadmiarem nawet.

Lecę się powpatrywać w okno :)
Trzymajcie się kochane cieplutko! :*

Gdybym ostrzygła mojego psa i założyła mu szalik to właśnie tak by wyglądał <3

...