Bilans: 1115 kcal
Ziemniaki z sosem (200 kcal)
Mielone (198 kcal)
Czekolada (617 kcal)
Buraczki (100 kcal)
Właśnie z tego względu nie lubię weekendów, choć co tydzień na nie czekam z utęsknieniem..
Wczoraj bilans jak w poprzedniej notce z tym wyjątkiem, że w nocy ok. 23 pochłonęłam kolejne 400 kcal... Nie lubię bilansów 3-cyfrowych, więc te dni po prostu uznam za nieudane. Wiedziałam, że nie powinnam jeść kostki czekolady, bo na 1 się nie skończy. Wiedziałam i miałam rację. Miałam zjeść jedną, zjadłam 12...
A wmawiałam sobie, że dam radę, że tym razem nie zawalę po 2 dniach.. A tu takie gówno. Jednak w poniedziałek nie zaczynam od nowa, lecz lecę dalej. Nie mam zamiaru się poddawać, bo bilanse nie przekraczały wcale o dużo tego 1000 kcal, więc na wadze mam nadzieję, nie będzie dużej różnicy.
Jutro podobno mają być moje kochane schabowe.. Kurde! Muszę się pilnować, jeśli chcę w sylwestra zobaczyć te dwa zera po siódemce. Albo może co lepiej 6 na początku? Fajnie by było..
Psychika się na mnie mści. Jak mam wylane na brud, jestem cała uwalona, ale nie lecę do łazienki i tego nie zmywam, głowa szaleje i każe decydować, czy chcę coś zjeść, czy to zmyć. Niestety zazwyczaj podejmuję złe decyzje, bo mam wrażenie, że to co zjem nie ma dużej ilości kcal, a potem jest zaskoczenie i wyrzuty sumienia.
Nie mogę się doczekać jutra, bo mogę prawie nic nie jeść i po prostu się czuć niesamowicie, ale nie mogę olewać wszystkiego i po prostu się relaksować i robić tego co lubię. Obiecałam sobie w sobotę spacer, ale na niego nie poszłam. Dzisiaj za to psiaka umyłam, a że to rozrabiaka, troszkę się namęczyłam. Na spacer pójdę jutro. I czeka mnie masa zadań domowych, nauka i jeszcze raz nauka.
Przepraszam, jeśli uznacie notkę za nierozgarniętą, bo sama nie ogarniam swoich myśli.
Do poniedziałku :*
Mam nadzieję, że u was jest lepiej niż u mnie :)




Nie myślałaś o tym ,że to Twoje obsesyjne mycie rąk to nerwica natręctw? czy tylko w tej dziedzinie tak masz czy w innych sytuacjach też zauważasz u siebie obsesyjne powtarzanie czynności? pytam bo mam takie coś , z tym ,że nie dotyczy mnie to mycie rąk itd ale inne rzeczy. Zjadłaś mało, dobrze ,że sie nie poddajesz :)
OdpowiedzUsuńUps, czekolada wygląda niedobrze, ale moim zdaniem najważniejsze jest to, że potem nie zaczęłaś się objadać. To już krok naprzód, idź więc dalej, żeby jak najszybciej zobaczyć na wadze upragnioną liczbę.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
czekolada? serio? widzisz, to ma dużo kalorii. MOżna sobie odpsuzczać, za każdym razem , tą bombę kaloryczną! myślę, że spaliłas trochę kalorii myjąc psiaka;) miłego spaceru!
OdpowiedzUsuńCo tu robi ta czekolada? Nie za fajnie, ale rozumiem, sama zjadłam dziś coś zakazanego -.-
OdpowiedzUsuńTrzymaj się cieplutko ;*
Przykro mi, że zawaliłaś dwa dni z rzędu, ale mam ogromną nadzieję, że niedługo napiszesz, że następne dni były idealne! Trzymam za to kciuki :)
OdpowiedzUsuńTrochę szkoda ze zjadłaś tyle tej czekolady, ale wiem jak jest i rozumiem cię, każdemu mogłoby się coś takiego przytrafić.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się tam dzielnie kochanie:***
Podoba mi się Twoje nastawienie! Tak trzymaj i walcz do końca! ;)
OdpowiedzUsuńKażdemu zdarza się czasem nadprogramowy kawałek czekolady. Ważne, żeby umieć się powstrzymać. Tobie się nie udało, ale to jeszcze nic złego :). Następnego dnia wszystko możesz naprawić i zamiast czekolady zapełnić brzuch szklanką wody :) Pozdrawiam i zapraszam do mnie, jestem nowa http://you-have-to-be-strong.blogspot.com/ .
OdpowiedzUsuń