.

Wyzwanie: 31 dni perfekcji.
Od 01.12.2012r. do 31.12.2012r. = 31 dni.

Waga 01.11.2012: 79,5 kg
Waga obecnie: 77,8 kg
Cel do 31.12.2012: 70 kg

Dzień na zielono - dzień zaliczony.
Dzień na czerwono - dzień zawalony.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31

środa, 28 listopada 2012

I. Wracam / Nareszcie 17!

Bilans: 540 kcal
Kawałek jabłka (22 kcal)
2 cukierki (49 kcal)
Placki ziemniaczane z gulaszem (469 kcal)



W pewnym sensie dietę zaczynam od nowa, więc i bloga chciałabym prowadzić od nowa. Chciałam założyć nowego, czystego. Ale zrezygnowałam. Szkoda mi miłych wspomnień stąd i tego jak bardzo mi pomagałyście. Dlatego zostaję tu, ale chcę by ta notka była jak u kogoś nowego wśród Was.

Nazywajcie mnie Shay. W moim świecie nic nie ma większego sensu. Żyję, by nie robić przykrości innym moim odejściem, nie dbam o życie, by nie robić nadziei sobie. Korzystam z życia, chociaż wiem, że na dłuższą metę nic mi to nie da. Po prostu chcę spróbować i robić to co czyni mnie szczęśliwą. Chociaż tyle chcę dla siebie - szczęście, jeśli muszę się męczyć na tym świecie.
Od zawsze byłam gruba, więc zawsze taka będę. Takie jest założenie, ale ja chcę to zmienić, bo pragnę perfekcji. Chudość jest jednym z warunków do bycia perfekcyjną. Jednak ta gonitwa zapędziła mnie w złe towarzystwo zaburzenia obsesyjno-kompulsywnego, na które cierpię już ok. 2 lata, a walczę z nim od pół roku. Chcę być chuda mimo wszystko, więc nie macie po co mnie nawracać. To nic nie da.
W wakacje 2011 schudłam 9 kg. Potem miałam ok. 15 miesięczną przerwę, kiedy w zasadzie trzymałam swoją wagę i marnowałam czas. Teraz przyszedł czas na zrzucenie reszty kg.
Liczę na Wasze wsparcie w dążeniu do celu i obiecuję, że odwdzięczę się tym samym w miarę moich sił.

Ostatnia przerwa bardzo mi pomogła. Przez ostatnie 3 tygodnie starałam się jeść normalnie, ale nie wychodziło. Jednak najgorszy był pierwszy tydzień. Nie mogłam spać przez bóle brzucha. Ale nie takie normalne z przejedzenia tylko czułam się jakby wszystko z żołądka rozleciało mi się po całym organizmie. Zupełnie jak na odwyku. Miałam momenty, że chciałam napisać "umieram z bólu i wracam do Was bo więcej nie wytrzymam", ale trzymałam się postanowienia, bo bałam się, że jak teraz nie dam rady, to praktycznie się wkopię i nigdy z diety nie wyjdę. A tak przynajmniej lepiej się czuję i mam więcej sił. I udało mi się w pewnej części (co raz większej) zapanować nad moim zaburzeniem psychicznym.

Cieszę się, że nie zdecydowałyście się mnie zostawić samej po mojej ostatniej notce. I dziękuję Wam za to! Jednak postaram się nie spieprzyć teraz wszystkiego. Mam więcej sił niż wcześniej. Jest na serio lepiej. Dużo lepiej. Nawet mimo takiego gigantycznego wzrostu wagi czuję się świetnie.

Zmieniło się tyle, że dostałam świnkę morską. Teraz będę musiała się dzielić moimi warzywkami, ale mam wymówkę, żeby jeść ich więcej zamiast słodyczy albo mięsa. Obowiązków troszkę przybyło, ale ja się cieszę ;) Do tego dowiedziałam się, że mogę w lutym wyjechać do Hiszpanii, ale to jeszcze nie jest pewne. Dzisiaj mam urodziny, czyli nareszcie mogę mówić z czystym sumieniem, że mam 17 lat ^^.

Startuję z przekonaniem "im mniej tym lepiej" i może kiedyś zrobię sobie znowu limit, ale póki co lepiej mi bez niego.

Dawno tego nie robiłam, więc lecę Was odwiedzić kochane :*
Pa :)

9 komentarzy:

  1. no to wszystkiego najlepszego! to widzę że przerwa wyszła na dobre, więc to jest najważniejsze. fajnie że wróciłaś, ja też nie dawno wróciłam więc jak coś to zapraszam na mojego bloga. w końcu im nas więcej tym lepiej, a bilans bardzo ładny. tak trzymaj! i nie poddawaj się tym zaburzeniom, wierzę że je przezwyciężysz :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana Shay,
    Jeszcze raz wszystkiego najlepszego :)
    Pamiętaj, że najważniejsze to nie poddawać się, ale po każdym upadku należy się podnieść.
    Ja przestałam pisać bloga, bo uważałam że byłam za słaba, a teraz uważam, że jestem i tak dużo silniejsza od moich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajomych. Rownież przez nich przestałam pisać bloga.
      Mam nadzieję, ze mnie pamiętasz :)
      Może wkrótce założę bloga, wtedy Ciebie tam zaproszę.

      Autorka bloga wiecznie-za-gruba.blogspot.com

      Usuń
  3. Kochana jak się cieszę że wróciłaś;)
    Wszystkiego najlepszego z okazji twoich 17 urodzin. Dużo zdrowia, szczęścia, uśmiechu na twarzy. Aby wszystkie twoje cele zostały zrealizowane, wszystkiego najjj:***

    OdpowiedzUsuń
  4. Uda ci się. Obie zaczynałyśmy ważąc prawie tyle samo. A skoro mnie się udało schudnąć do 48 kg to tobie tym bardziej! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie usunęłam Cię z linków i cieszę się, że znowu piszesz. Miłą niespodziankę dzisiaj zrobiłaś swoim powrotem.

    Jasne, że możesz schudnąć. Ty też. Chcesz wyglądać lepiej, więc musisz o to walczyć ze wszystkich sił. Świnka morska pomoże :)

    Również życzę Ci wszystkiego, co najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie, że jesteś :)
    Trzymaj się! Nie poddawaj!
    Całuję ;**

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo dobrze, że wróciłaś :) Teraz możesz zawalczyć i osiągnąć wszystko, o czym marzysz.
    Trzymam za Ciebie kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak mogłabym Cię opuścić? :)
    Bardzo cieszę się, że wróciłaś!
    Już niedługo będziesz wyglądać ze swoją świnką morską jak dziewczyna na zdjęciu :)

    OdpowiedzUsuń

...