Bilans: ok. 120 kcal
Zupa gulaszowa (ok. 120 kcal)
Przez tydzień się nie odzywałam, bo nie miałam internetu, a ten na telefonie śmiga tak, że Google się uruchamia przez 15 min... Dopiero dzisiaj jest znośnie i mogę napisać. Postaram się w najbliższym czasie was poodwiedzać, bo pewnie przez tydzień mam duże zaległości.
Co u mnie nowego? W zasadzie tyle, że w zeszłym tygodniu bywało raz lepiej, raz gorzej. Dlatego, że zaczęło mnie to wkurzać chcę znów "zacząć od nowa". Sobie wmawiam, że wszystko zaczynam od początku, choć na serio robię to po to, żebym miała siłę wytrzymać parę dni i znów zrzucić ze 2 kg. Ale nie traktujcie tego na serio, że mam gdzieś to, co dokonałam na początku grudnia itd.
Dzisiaj od rana chce mi się tylko płakać. Rzadko płaczę. Tylko ze złości i bezsilności, prawie nigdy ze smutku. Dzisiaj przez bezsilność.
Wspominałam wam o wycieczce do Hiszpanii? Dostałam propozycję wzięcia udziału w projekcie, gdzie można wyjechać do paru krajów np. Hiszpanii za to, że będzie się szukało informacji na określony temat w internecie. Poza tym wszystko jest za free. Jedynie trzeba opłacić jakieś kieszonkowe na pamiątki itp. Dzisiaj na 2 lekcji nauczycielka poprosiła mnie, żebym załatwiła natychmiast jeden z tych długich numerów z danych osobowych, których nie chce mi się spamiętywać. Dzwonię do mamy i proszę o ten numer, a ona daje mi ojca, który dosłownie drze mordę do słuchawki, że jakie ja niby mam pomysły, bo oni się nie zgadzają na wyjazd. Wszyscy w klasie to słyszeli.. Bałam się wrócić do domu. Przez wszystkie lekcje jak tylko o tym myślałam, zbierały mi się łzy w oczach. Jak wróciłam do domu spędziłam bite 2,5h rozmawiając z rodzicami i płacząc. Mówili, że się boją, że nie chcą mnie tam wysłać, a co lepsze robili to w taki sposób, że do teraz mam wyrzuty sumienia. Potem przez kolejną godzinę siedziałam i ryczałam ale w swoim pokoju. Nie wiem co mam robić, bo nie mam siły by dalej płakać. Teraz chcę tylko spać. Spać i mieć święty spokój. I właściwie przed chwilką napisałam do tej nauczycielki, że nie mogę jechać na wycieczkę. Czeka mnie jutro kolejna rozmowa.
Dzięki temu wszystkiemu nie potrafiłam nawet cieszyć się z odwołanego niemieckiego dzisiaj, ani z szczęśliwego numerka na jutro (nauczyciele mnie jutro nie mogą pytać, ani kazać pisać kartkówek niezapowiedzianych). Chociaż jest 1 plus. Dzisiaj zjadłam tyle, że jestem gotowa dla takiego bilansu poświęcić się na takie same męki jutro..


Bardzo szkoda, że nie możesz jechać na tę wycieczkę :((( Rozumiem, że rodzice się martwią, ale w końcu nie pojechałabyś tam sama. Musisz się pozbierać, skoro już nic nie możesz zrobić. Przykro mi, że tak się ułożyło :(
OdpowiedzUsuńPrzykro mi bardzo.
OdpowiedzUsuńPamiętaj, to Twoje życie i to Tobie ma być w nim dobrze.
U mnie ch*jowo. Jutro wracam do szkoły po 2,5 tygodniowej nb z powodu zapalenia płuc, prosto na klasówę z historii i egzamin próbny z polskiego (na ocenę- głupi babsztyl). Poza tym w tym i przyszłym tygodniu czeka mnie 8 sprawdzianów (2 aktualne, 6 zaległych).
Olał mnie chłopak, który mi się podoba i mam go już cholernie dość, chociaż bardzo mi na nim zależy.
Radzę nam obu:
1. wziąć dupę w troki
2. zacisnąć zęby
3. robić swoje
I chudnąć. Bloga, jak Ci wcześniej mówiłam, usunęłam z powodu moich znajomych z klasy, którzy wp*eprzali mi się w życie z cytatami z bloga.
Zrób sobie większy bilans, bo jak zaczniesz jeść więcej to będzie dupa wołowa.
Ja się ogarnęłam i ciągnę na bilansach do 1200 kcal (chociaż zdarzyło mi się zjadać po 800).
A, zaleta mojej choroby to to, że schudłam podczas niej 3,5 kg w 2,5 tygodnia (z czego 2 kg w szpitalu- szpitalne jedzonko + pączki, serniki, wafelki, żelki, opieprzanie się, oglądanie TV i czytanie książek) *to w ramach pochwalenia się swoim sukcesem, nie chęcią zdołowania*
Buziaki, głowa do góry.
Na bloga niedługo coś wstawię, muszę tylko zdobyć godzinę na napisanie rozdziału. Historia po części moja, po części zmyślona.
Jeeeezuu, ale się rozpisałam, sorry za spam :C
Normalnie wypracowanie -.-
UsuńJa się nawet cieszę, że się rozpisałaś, bo nie wiem jak to robisz, ale czytając twoje słowa uśmiecham się sama do siebie :) Masz rację co do tego, że musimy wziąć się za siebie i robić to co do nas należy. Gratuluję tak wgl tych -3,5 kg!! :* Zastanawia mnie tylko to, czemu jeszcze nie uciekłaś z tamtego bloga, jeśli czytają go znajomi. Ja bym swojego usunęła jak tylko miałabym podejrzenia co do tego, nawet jeśli to by nie było pewne i zakładałabym nowego, żeby nie tracić z Wami kontaktu, ani nie mieć przypadkiem przez bloga przykrości.. Czemu tego nie spróbujesz? Może warto na zachętę zacząć pisać od nowa i wmówić sobie, że każde zawalenie z nowego bloga oznacza karę itp.
UsuńJa teź się nieźle rozpisałam.. Trzymaj się kochana i pisz zawsze jak potrzebujesz się wygadać :*
Dzięki za pomysł Shay, bardzo dobry. Jeśli dziś mi starczy czasu, to założę nowego bloga pod innym adresem mailowym na blogspocie, ale zostawię tu jego adres.
UsuńPoza tym nie mam przyjaciół, co mnie z deka jebie, bo nie mam się komu wygadać tak w stu procentach szczerze...
Przykro mi z powodu Hiszpanii. Ale pomyśl sobie, że za kilka lat sama sobie tam wyjedziesz:) wypunktuj może co dokłądnie Cię zabolało w rozmowie z rodzicami i tymi myślami ewentualnie się zajmuj, a nie ogólnikami.
OdpowiedzUsuńPlus- skoro to męczy, nie myśl. Niby nieproste- a jednak proste, wyobrażasz sobie znak stopu i zajmujesz się czymś innym
ojej to nie wesoła jak rodzice w ten sposób zareagowali.
OdpowiedzUsuńZawsze szykuj dużo argumentów na tego typu rozmowy.
Bilans idealny. ;)
Nie znam twoich rodziców, ale na pewno się o ciebie martwią. Tobie musi być przykro z powodu ich zachowania, bo to było nie w porządku. Ale przeżyjesz, Shay. Będzie nowy dzień :)
OdpowiedzUsuńZ tą Hiszpanią to bardzo przykra sytuacja, współczuję..
OdpowiedzUsuńBilans super, tak trzymaj!
Całuję kochanie:***
Tak mi przykro! Twoi rodzice nie mogą zrozumieć jaka to dla Ciebie szansa?! Hiszpania za free.. W głowie mi się nie mieści ich zachowanie!
OdpowiedzUsuńShay, od tak dawna nie piszesz...
OdpowiedzUsuńMartwię się o Ciebie, to ja. Mam nadzieję, że się domyślasz, jeśli nie- na blogu masz moje gg-> napisz.
Błąkam się zagubiona w świecie ludzi ukrywających to, jak bardzo pragną perfekcji... Jestem samotną larwą czekającą niecierpliwie na dzień, gdy przepoczwarzę się w lekkiego motyla. Jestem też piętnastolatką bez przyjaciół i kogoś, komu moglabym się pożalić. Proszę, poświęć mi kilka minut, odwiedzając mój blog. Być może zasługuję na przyjaciół i odrobinę zrozumienia...